Wychowywałam córkę mojego męża, jakby była moją własną – a potem usłyszałam wyznanie, które mnie załamało

W dokumentach Mark figurował jako ojciec Belli, więc nigdy tego nie kwestionowałem. Każdy formularz szkolny, każda wizyta u lekarza, jego imię było tam czarno na białym, i to wystarczyło, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości. Nigdy oficjalnie nie adoptowałem Belli. Po prostu… istnieliśmy jako rodzina i to wystarczało. Aż w końcu przestało.