Wyszłam za mąż za Adriana ze względu na jego geniusz, hojność i iluzję bezpieczeństwa, jaką dawał mu majątek. Zamiast tego, jego bogactwo stało się bronią.
Z powrotem w pokoju serce waliło mi jak młotem. Słaba poświata dochodząca z szafy przypomniała mi to, co widziałam tydzień wcześniej. Za tak zwaną „torbą sportową” Adriana znajdowała się czarna teczka. W środku znajdowały się bransoletki szpitalne, fałszywy formularz zgody z moim podpisem, dokumenty zatytułowane „Plan ciągłości” oraz paszport ze zdjęciem – ale na inne nazwisko: Andreas Rothenberg. Wśród nich był nawet rozkład lotów Roth Air Partners, linii lotniczych, które Adrian przejął kilka dni wcześniej.
