Pewnego wieczoru deszcz powrócił do Teksasu. Spojrzałem na dom Johna, którego lampa świeciła. Napisałem SMS-a: „Jeszcze nie śpisz, bracie numer dwa?”
W dniu, w którym odwoziłem żonę na porodówkę, poznałem jej byłego adoratora, który również przyprowadził swoją żonę na poród. Oboje dzieci miały pewne dziwne cechy wspólne.
