Wiosną Emma przeprowadziła się do skromnego mieszkania skąpanego w słońcu. Pokój dziecięcy był mały, spokojny i bezpieczny: bez zamków, bez sekretów – tylko światło.
Podczas mojej ostatniej wizyty prenatalnej lekarz wpatrywał się w USG, trzęsąc mu się ręce. Powiedział cicho: „Musisz stąd wyjść i uciec od męża”.
