Jego wiadomości głosowe przeplatały się z panicznym zaniepokojeniem – „Gdzie jesteś? Obawiam się, że coś się stało” – i chłodną, wyważoną irytacją – „To nie jest śmieszne, Emmo. Oddzwoń teraz”.
Podczas mojej ostatniej wizyty prenatalnej lekarz wpatrywał się w USG drżącymi rękami. Cichym głosem powiedział: „Musisz stąd wyjść i zostawić męża”.
