Następnego dnia poszedłem na policję. Wyjaśniłem wszystko. Funkcjonariusz wysłuchał mnie uprzejmie, ale powiedział: „Bez dowodu włamania niewiele możemy zrobić”.
Mój sąsiad wszedł do mojej kuchni, jakby tam mieszkał — to, co wydarzyło się później, wstrząsnęło mną
