Zapytałam jego kolegów ze studiów, nawet na uniwersytecie, i było tak, jakby nigdy nie istniał.
Mieszkałam sama w biednej wiosce w Oaxaca, bez męża, bez dzieci, bez bliskiej rodziny. Całe życie pracowałam na polach kukurydzy i sprzedawałam na targu, odkładając każde peso, żeby przeżyć.
