Pomieszczenie na zapleczu sklepu wcale nie przypominało miejsca pracy. Bardziej przypominało dom kultury. Stare krzesła stały w kręgu, na półkach stały niedopasowane kubki, a na ścianach wisiały zdjęcia. Zdjęcia mojej siostry śmiejącej się, przytulanej, pracującej ramię w ramię z ludźmi, którzy wyglądali na zmęczonych, ale pełnych życia, wyczerpanych, ale wdzięcznych.
75 motocyklistów pojawiło się na pogrzebie mojej siostry — to, czego dowiedzieliśmy się o jej spuściźnie, zmieniło wszystko, co o niej wiedzieliśmy
