Punkt krytyczny nadszedł, gdy wszedł do naszego domu z inną kobietą u boku. Z całkowitą arogancją powiedział mi: „Ty zajmij się dziećmi i rodziną. Moje sprawy to nie twoja sprawa”.
Niedawno rozwiedziony, oddałem rezydencję na cele charytatywne i odnalazłem prawdziwy spokój
