June 13, 2026
Reklama

Mam 63 lata. Chcę Wam opowiedzieć, co jedliśmy jako dzieci na ulicach ZSRR. Rośnie wszędzie, ale wiele osób nie zdaje sobie sprawy z jego mocy.

Reklama

Reklama

Na terenach zalewowych rzeki rosła dzika cebula, która była znacznie smaczniejsza i słodsza niż zwykle. Jeśli udało nam się go znaleźć, zjedliśmy go do syta i zabraliśmy do domu, aby moja mama dodała go do ciast.
Jedliśmy też szczawik pospolity, którego też zjedliśmy dużo.
Moją radością był psiankowaty cień. Należało je spożywać w pełni dojrzałe, tylko czarne jagody. Miały dość nietypowy smak.
Pamiętam też smak dzikich wiśni. W obozie pionierskim, do którego mnie wysyłano każdego lata, było mnóstwo dzikich wiśni, znacznie słodszych od wiśni domowych. Wciąż szukaliśmy czasu, aby spróbować.
Często jedliśmy surową kukurydzę i robiliśmy z niej lalki.

Reklama
Reklama
Udostępnij na Facebooku
Reklama