Tej nocy Laura leżała skulona na kanapie, owinięta w koc, który nie dawał ciepła. Margaret, jej najstarsza przyjaciółka, przyszła z dwiema parującymi kawami i małą paczką ciastek. Jedno spojrzenie w oczy Laury wystarczyło, żeby wszystko jej się wyjaśniło. „Nie poszło dobrze” – mruknęła Laura, a łzy spływały jej po policzkach. „Nie ma szans – a przynajmniej nie naturalnie”.
Kilka lat po rozwodzie zaczął znowu z niej drwić, ale zastał ją z trojaczkami i prywatnym odrzutowcem.
