Po kolacji i o jeden kieliszek wina za dużo, nadszedł czas na ciasto. Michael przyniósł je i wszyscy zaczęli śpiewać. To była taka chaotyczna wersja „Sto lat”, którą tylko rodzina potrafi stworzyć sama.
W dniu moich urodzin moja 6-letnia córka rzuciła tortem o podłogę. Gdy zapytałam ją dlaczego, krzyknęła: „Właśnie uratowałam ci życie!”.
