Widzisz, kilka tygodni wcześniej zatrudniłam drugiego fotografa. Nie było go na oficjalnej liście dostawców. Był znajomym znajomego, przedstawionym jako gość. Jego rolą nie było fotografowanie popisowych momentów ani układanie choreografii tańców.
Moja nowa synowa krzyknęła: „To nie moje dziecko!” i zabroniła mojemu wnukowi pojawiać się na zdjęciach ślubnych. Więc interweniowałem, żeby pokazać wszystkim, kim ona naprawdę jest.
