Niewiele po sobie zostawiła, ale zostawiła mi swoje kryształowe kieliszki. Dla większości były po prostu kruchym szkłem. Dla mnie były święte – symbole niedzielnych popołudni spędzonych na wspólnym polerowaniu ich i słuchaniu opowieści o tym, jak znalazła je w małym sklepiku w Grove Wood.
Moja macocha rozbiła na kawałki cenny kryształ należący do mojej zmarłej mamy. Nie miała pojęcia, że to ona jest oszukiwana!
