Tylko dla ilustracji.
Kiedy zobaczyłam Lily siedzącą samotnie na ławce, z pluszowym misiem tulonym do piersi, spojrzała na mnie szeroko otwartymi, zmęczonymi oczami i wyszeptała: „Mamo, możemy już iść do domu?”.
Mój były mąż wykorzystał naszą córkę jako rekwizyt na swoim ślubie – skłamał, ale prawda wyszła na jaw
