W 1997 roku wyszła za mąż za mężczyznę, którego los zesłał jej dwa razy – najpierw przez przyjaciół, a potem w porannym metrze, kiedy wyjechał wcześnie rano, żeby się z nią zobaczyć. Ich miłość była prawdziwa. Razem podróżowali, razem śpiewali, razem marzyli.
Teraz pozostało tylko to zdjęcie – fragment jej ostatnich chwil, w których Jennifer, jak wiele innych, kurczowo trzymała się życia. Nigdy jej nie zapomnimy. I nigdy nie zapomnimy tego dnia.
🕯Ku pamięci Jennifer Lynn Howley i cennego życia, które niosła.